sobota, 8 marca 2014

Rozdział 4


Camila
...Violettę.
-Vilu? Właśnie do ciebie szłam!
-Cami! Jak dobrze, że cię widzę! Nie mogę zrozumieć...
-Vilu, ale czego?
-Diego powiedział przy Leonie i Thomasie, że byłam równocześnie z nim i z Leonem.
-Ale..
-Ale tak nie było Camila. Nie wierzysz mi?
-Ależ oczywiście, że wierzę. - Powiedziałam po czym przytuliłam ją. Po tym dodałam ,,Idziemy do ciebie?'', a ona po prostu wzięła mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
Byłyśmy blisko jej domu więc chwilę po tej rozmowie byłyśmy już u niej . Rozebrałyśmy się (chodzi o buty) i poprosiłyśmy Olgę o lemoniadę i chipsy o smaku zielonej cebulki. Poszłyśmy do pokoju i zamknęłyśmy się tam na klucz, żeby nikt nie przeszkadzał w rozmowie.
-Jesteś pewna, że powiedział to tymi słowami? Bo Leon mi mówił co nieco.
-O Thomasie też?
-Tak Vilu...
-Bo to nie jest tak...Pocałowałam Thomasa całkiem przypadkowo, a Leon ze mną zerwał przez sms-a . Jeszcze nawet nie wiedział o tym pocałunku. Później w studio rozmawiałam z nim i przy Leonie Thomas pocałował mnie w policzek. Diego podszedł i powiedział do chłopaków, że ja z nim chodziłam wtedy kiedy byłam z Leonem.
   Violetta powiedziała, a ja ją przytuliłam i pocieszyłam słowami ,,Nie martw się, dowiemy się prawdy''.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.  Violetta wstała i przekręciła klucz otwierając drzwi.
Przed moimi oczami ukazał się...
-Leon?!-Krzyknęła Violetta.-Co ty tutaj robisz?
-Vilu? Chciałbym cię przeprosić. To wszystko potoczyło się za szybko.
-Leon chcę żebyś wiedział, że Diego...
-Wiem. on robi wszystko by nas rozdzielić. Wytłumaczysz mi o co chodziło z Thomasem?

Violetta
-To było..Sama nie wiem...
-Nie chciałaś tego prawda? To był impuls??
-Nie
-Jak to nie?
-No na początku tak było, ale później. -Z oka poleciała mi łza.
-To ja może pójdę po coś do picia. Lemoniada się skończyła. Leon przynieść ci coś do p...-Powiedziała Camila, ale Leon jej przerwał.
-Idź już!-Krzyknął Leon, a Camila wyszła.
-Leon nie chcę żebyś się tak do niej odzywał!
-Zamknij się!-Krzyknął i popchnął mnie na łóżko, a ja się rozpłakałam. Bardzo się bałam, nie spodziewałam się po nim czegoś takiego.
-I co teraz zrobisz? Pobijesz mnie?
-Nie! Nie będę bił gówniary!
-Leon?! Nie mów tak o mnie.-Powiedziałam i myślę, że on mnie ledwo co zrozumiał bo byłam bardzo zaszlochana.
-Nie będę...przepraszam. To z nerwów.
-Czyli zawsze kiedy będziesz miał nerwy będziesz mnie bił?
-Nie uderzyłem cię!
-Wyjdź Leon!!!!!!-Rozwrzeszczałam się, że aż Camila przyleciała z dołu ja na skrzydłach.
-Co się stało?
-Może ja już pójdę..-powiedział Leon.
-Nie ,,może'' tylko ,,na pewno''.
Leon wyszedł, a moja przyjaciółka zamknęła za nim drzwi.
-Co się stało Vilu?-Spytała po czym mnie przytuliła.-Uderzył cię?
-Prawie. Rzucił mnie na łóżko.-Znowu się popłakałam.-Zostajesz u mnie na noc i bez gadania!
-Dobrze.
                                                            W parku
Diego
Podglądając Violettę i Leona w jej domu (tak zgadza się) zadzwoniłem do Ludmily by się zjawia w parku i ja właśnie tam idę. Przechodziłem obok jeziorka i usiadłem na pierwszej ławce od budki z jabłkami w toffi.
Ludmila zjawiła się bardzo szybko, chyba była niedaleko kiedy do niej dzwoniłem.
-Ohhh Diegusioo mój przyjacielu .-Uśmiechnęła się jak diva i dodała.-Czego???!!
-Widziałem jak Leon popycha Violettę! Jak tak dalej pójdzie to Viola przestanie przychodzić do studia!
Teraz muszę zrobić coś co mi się nie spodoba, ale rezultaty będzie miało wspaniałe!
-Co takiego?
-Albo zeswatam Leona i Violettę-Ludmi już chciała mi przerwać, ale dałem jej do zrozumienia, że jeszcze nie skończyłem-, zrobię coś żebyśmy się pocałowali i żeby to zobaczył Leon, albo po prostu od razu pocałuję Violettę na jego oczach wtedy kiedy nie będą razem.
-Wolę pierwszy plan, bo kiedy pocałuje cię, ale nie będzie z Leonem to będzie miała wymówkę .
-Jaką?
-,,Już nie byłam z Leonem więc mogę robić co chcę i z kim chcę!'' Czyż nie będzie tak?
-Masz rację.
-Ludmi zawsze ma rację!-Uśmiechnęła się ironicznie, a później dodała coś czego nienawidzę!-Ludmila odchodzi!-Pstrykając palcami.
-Ejj, Lud??-spojrzała się na mnie.-Do kiedy mam zrealizować ten plan?
-Już ci mówiłam, że do jutra!-Wykrzyczała.
     Więc musiałem się pośpieszyć. Od razu ruszyłem do domu Violetty.
Kiedy już byłem obok drzwi przemyślałem sobie wszystko.
1)Wiem, że są we dwie, bo Olga niedawno wyszła na zakupy, a nikogo innego nie było.
2)Widziałem, że dziewczyny zamykały drzwi na klucz.
3)Wiem, że Violetta kiedy jest w domu to trzyma telefon obok łóżka.
4)Tyle wiadomości mi wystarczy.
   Po cichu otworzyłem drzwi od jej domu i schowałem się za drzwiami biura jej ojca. Później mocno zapukałem żeby było słychać u dziewczyn w pokoju. Kiedy dziewczyny we dwie zeszły na dół ja szybko i bezszelestnie popędziłem na górę schodami. Wszedłem do sypialni i zabrałem telefon. Na przeciw jej pokoju jest łazienka do której wszedłem i schowałem się za kabiną. Napisałem telefonem Violetty sms-a do Leona.
                                                 Leon wróć! Potrzebuję ciebie! Teraz! Boję się!
Dobra nie wiem czemu dodałem te dwa ostatnie wyrazy...Chciałem żeby na pewno przyszedł. Tak czy inaczej widziałem, że dziewczyny jeszcze są na dole więc zdążyłem odnieść telefon na miejsce. Moim następnym planem było to żeby schować się w łazience, poczekać aż wrócą do pokoju, wyjść z łazienki i zapukać do nich. Jakby się pytały to powiedziałbym, że nikt mi nie otwierał więc odszedłem od budynku, ale zaraz wróciłem i po prostu wszedłem na górę do nich ,,sam''.

Niestety mój plan nie wypalił. Kiedy byłem w łazience nagle weszła Camila.
-Diego?!!!-Zaczęła krzyczeć, a potem Violetta przybiegła do łazienki.
Wiedziałem jednak jak się z tego wymigać.
-Pukałem, ale nikt nie otwierał, a ja bardzo musiałem do toalety więc wbiegłem na górę.
-Muszę z tobą porozmawiać - Powiedziała Violetta.
-Chodźmy do ciebie do pokoju.
Poszliśmy do pokoju Violetty. Kiedy weszliśmy zasłoniłem swoim ciałem okno bo widziałem, że Leon już tu jest. Jego dom jest blisko więc dotarł szybko.
-Camila?? Dasz nam chwilkę? Proszę.
-Już..Vilu zaraz wrócę.-Powiedziała Camila.-Idę da łazienki.
Camila zamknęła drzwi, a chwilę później usłyszałem Leona wchodzącego po schodach.
Musiałem się pośpieszyć.
-Violetta ja musiałem tak powiedzieć...
-Co?-Usłyszałem otwierające się drzwi. Szarpnąłem ją brutalnie do siebie i pocałowałem akurat kiedy wszedł Leon.

Rozdział 3

Lara
Przez ostatnie dni nie było mnie w pracy. Byłam chora. Dobrze mi w pracy tylko ten Leon, chłopak z którym pracuję jest nieznośny. A teraz jeszcze mnie przytulił! Fujjjj....
-Odsuń się- odepchnęłam go.
-Lara jak dobrze, że cię widzę!-Wziął mnie za rękę i ciągnął za sobą.
-Gdzie idziemy?-Spytałam
-Na tor!
   Szliśmy tak 20 minut aż w końcu doszliśmy.
-Daj kluczyki od motoru.
-Najpierw mnie puść. - Powiedziałam, a on mnie puścił. Dałam mu kluczyki po czym wsiadł na motor.
Próbował go odpalić, ale nic z tego. Silnik warczał, a motor dziwnie się trząsł.
-Łamaga z ciebie Leon. Do czego się nie dotkniesz to....-Przerwał mi cham jeden.
-Niczego nie zepsułem, przecież nawet nie ruszyłem. Naprawię.
-Ja to zrobię.-Wzięłam narzędzia i zaczęłam działać.
-Wiesz jak się tak na ciebie patrzę to ...-tym razem sam przerwał
- Nie jazgocz baranie. Przeszkadzasz mi.
-Lara?-Spytał, a ja się odwróciłam do niego z pytającą miną. Myślałam, że zada mi pytanie dotyczące motoru lub wypłaty, albo będzie coś gadał na temat tej swojej Violetty. Ale on....Zrobił coś innego. A po tym co zrobił? Uciekł...Muszę przyznać, że ten pocałunek nawet mi się podobał. Cóż musiałam naprawić motor, ale byłam oszołomiona po tym wszystkim....Kiedy nikt nie patrzył, po prostu uciekłam.

Leon
I po co mi to było...Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem..Przecież nic do niej nie czuję. Nawet nie mogę się na tym skupić, ale myślę, że zrobiłem to bo Violetta pocałowała Thomasa...to był taki zazdrosny impuls. Chciałem zapomnieć.
    Po ucieczce pobiegłem do domu z płaczem. Wiem, jestem chłopakiem, dorosłym chłopakiem który płacze. Ale to wszystko mnie przerasta. Miałem miłość swojego życia. Niby taka mała rzecz zepsuła nasz związek. Zależy jak na tą rzecz spojrzeć, bo dziewczyna, w której kocham się na zabój pocałowała innego chłopaka. Czy ja byłem zły? Może faktycznie ją raniłem. Maxi mówił, że ona jest początkująca w tych sprawach. Miał rację. Jeszcze mnie bezczelnie wyśmiała. Ludmila miała rację? Czy ona jest podła?
I co miał na myśli Diego mówiąc ,,Byłaś ze mną'' i ,,mieliśmy nie mówić Leonowi''? Czy to był żart, żebym był przygnębiony, czy....Już sam nie wiem co myśleć.
     Szedłem do domu i zobaczyłem Diego. Dziwnie się czułem jak do mnie doszedł.
-Jak się czujesz?-Spytał
-Czemu się pytasz? I co miałeś na myśli mówiąc tamte słowa?
-Pytam się bo wiem jak możesz się czuć....Violetta powiedziała, że zerwie z tobą i zostanie ze mną. Kto to był tamten chłopak?
-A ja ją kocham.....Yy...To był Thomas. Jak miała wybierać między tobą a mną...To w tamtym roku szkolnym wybierała między mną...
-A nim?-Potaknąłem.
-Muszę iść.
-Śpiewaj...
-Co?
-To zawsze pomaga Leon.-Powiedział i odszedł. Zastanawiałem się chwilę  o co mu chodziło i po tej chwili się domyśliłem. Chodziło mu o śpiewanie. Po prostu, nic więcej to nie było trudne do zgadnięcia.
    Ruszyłem do garażu po gitarę. Usiadłem na murku przed domem i zacząłem grać ,,Cuando me voy''.



Faktycznie poczułem się lepiej. W trakcie piosenki podeszła Camila.
-Wiesz co ? Violetta cierpi.-Powiedziała kiedy już przestałem grać.
-Przecież to ona całowała się z Thomasem i na dodatek chodziła z Diego kiedy z nią byłem.
-Całowała się z Thomasem? Kiedy?
-Wczoraj.
-Thomas przyjechał?-Spytała, a ja potaknąłem.-Przecież ona nie mogła się z nim całować. Ona taka nie jest.
-Sama mi to powiedziała. On ją nawet przy mnie pocałował.
-O matko, nie wiedziałam.-Usiadła koło mnie.-Przepraszam.A o co chodziło z Diego?
-Nie przepraszaj nie masz za co. Diego powiedział, że chodził z nią kiedy  chodziła ze mną. Nie chcę mi się o tym rozmawiać. Przepraszam muszę iść.

Camila
   Kiedyś nie przepadałam za Leonem. Był taki jak Ludmila. Ale kiedy zakochał  się w Violetcie zmienił się o 180 stopni. Dlatego wiem, że on naprawdę kocha Violettę. Szkoda, że nawzajem się krzywdzą.
chciałabym im jakoś pomóc, ale ja nic nie zrobię. Nie mogę. To nie moja sprawa.
    Idąc do domu Violetty spotkałam.....


Przerwałam na takim momencie. Jak jeszcze zdążę to następny wyjdzie dzisiaj :)

Rozdział 2

Ludmila
Idę sobie i myślę...Violetta góruje. Co mam zrobić? Ona nie może być lepsza ode mnie!
Mam wiele pomysłów jak to zwykle ja...
Diego-to mój główny szczegół. W tej chwili jest on w sali do tańca. Pomyślałam, że pójdę do niego i powiem mu co ma robić.
                                                              w sali do tańca

-Nie Diego tak nie może być! Dlaczego Violetta jeszcze jest w studio??
-Ludmila dlaczego to przychodzisz? Możesz....-Musiałam mu przerwać
-Nie Diego! Nie sprawdzasz się! To ja jestem twoją szefową! Jeśli Violetta nie odejdzie ze studia do jutra to zdradze wszystkim, że cię wynajęłam!
-Ludmila straciłaś resztkę swojego rozumu? Jak powiesz? A nie przemyślałaś tego, że jak to wszystkim powiesz to wyrzucą cię ze ...
-Nie obchodzi mnie to! Jestem gwiazdą! Wyjadę do Europy i będę ....-Przerwał mi.
-Najlepsza tak, tak wiem...Ale co mam zrobić żeby ona odeszła do jutra?
-Pomyśl! Za co ci płacę?
-Nie płacisz mi!
-Bo jesteś do niczego!
    Wyszłam. Nie wiedziałam co robić..Jest wiele sposobów żeby odeszła ze studia. Diego jest mądry, poradzi sobie.
 Diego
   Jak ona mogła? Co ja mam teraz zrobić? Muszę wymyślić coś co będzie dobrym powodem dla Violetty do odejścia ze studia. Najlepszym powodem jest Leon.
Widziałem, że właśnie wchodzi do studia z bukietem róż w ręku. Pewnie dla Violetty.
Violetta stała koło gabinetu nauczycielskiego. Leon do niej podszedł. Niestety byłem za daleko więc schowałem się za ścianą i już byłem blisko nich.
-Violetta! To nie tak ja...-Powiedział Leon.
-Leon, nie chcę żebyś mnie ranił.
-Właśnie zdałem sobie z tego sprawę.
-Ale to już bez różnicy.
   Nagle doszedł pewien chłopak do tej rozmowy, średniego wzrostu w czarnych włosach. Objął w talii Violettę .
-Ja pocałowałam Thomasa.
-Witaj Leon. Znowu się widzimy.-Powiedział Chłopak o imieniu Thomas. Po czym ku mojemu zdziwieniu pocałował Violette w policzek.
     I tak sobie myślałem...Czy ten chłopak zepsuje mój plan, czy raczej go naprawi?? Zdecydowanie to drugie.
-Violetta....Ty go pocałowałaś jak jeszcze byłaś ze mną. To ty ranisz mnie, a nie ja ciebie.
-Cóż teraz to już jest chyba bez różnicy.- Wtrąciłem się.
-Diego?-Powiedzieli Violetta i Leon.
- Tak ja. Violetta jeszcze kilka dni temu byłaś ze mną. Ojjj...Przecież mieliśmy tego nie mówić Leonowi sorry. -Odszedłem z ironicznym uśmiechem, ale tym razem się nie chowałem.

     Leon
Sam już nie wiedziałem co mam robić. Moje zaszklone oczy patrzyły się już w każdą stronę żeby tylko nie wyleciała ani jedna łza.  Wyciągnąłem rękę zza siebie.
-O matko!-Powiedziała Viola zginając brwi.-Ty jesteś idiotą! Najpierw robisz mi sceny, później ze mną zrywasz przez sms-a a teraz przychodzisz i dajesz mi kwiaty?
-Chciałem dać kwiaty.-Rzuciłem bukiet na ziemię i wybiegłem z sali. Po drodze spotkałem moją przyjaciółkę z pracy.
-Cześć Lara.-Przytuliłem ją





Koniec. :D

Rozdział 1

Thomas
Byłem bardzo szczęśliwy, że wróciłem i spotkałem się z Violettą. Nasze spotkanie wyglądało mniej więcej tak:
   Pierwszy dzień w Argentynie od 3 miesięcy był dniem pełnym rozkoszy. Pomyślałem, że powinienem się spotkać z Violettą. Nadal miałem jej numer. Od razu wziąłem telefon do ręki i do niej zadzwoniłem.
-Violetta?-Powiedziałem
-Thomas?? Ja...nie wiem co powiedzieć...-kiedy usłyszałem jej głos od razu na mojej twarzy pojawiła się widoczna rozchłania szczęścia.
-Violetta ja...wróciłem! Spotkajmy się dzisiał o 9:00 wieczorem.
-Ale ja wtedy jeste....-Musiałem jej przerwać....
-Nie mogę rozmawiać...Spotkajmy się na placu koło studia.

   Wtedy się rozłączyłem. Ruszyłem do babci domu w którym jeszcze 3 miesiące temu mieszkałem.
W domu się rozpakowałem i zjadłem obiad. Wziąłem pieniądze i ruszyłem do studia 21.
Idąc myślałem nad tym co mam jej powiedzieć...co zrobić żeby do mnie wróciła...
Nie zdążyłem niczego wymyślić, bo już ją zauważyłem, a ona zauważyła mnie....
Zaczęła biec....A wtedy...to spotkanie przypominało inne nasze spotkanie 3 miesiące wcześniej...Ona się potknęła i....


-Thomas ja...Nie wiem co powiedzieć, ale ja jestem z Leonem...
-Csiii....-uciszyłem ją- Pomyśl sobie, że jesteś na wielkiej łące otoczonej kwiatami i ładnym słonecznym zapachem. Pomyśl sobie, że ja też jestem na tej łące....I wyobraź sobie jeszcze jedną rzecz....Nie! Poczekaj....Niczego już sobie nie wyobrażaj...Wcale nie musisz.-I wtedy zrobiliśmy to z własnej woli, nie pod presją, nie dlatego, że była to jakaś szansa i, że było to impulsywne... Pocałowaliśmy się, ten pocałunek bym wyjątkowy, nie ruszaliśmy się z miejsca. Ona na moich kolanach i w moich ramionach, a jej usta w moich....

     I takie to było spotkanie...Po pocałunkach odeszła pod wymówką ,,tata na mnie czeka'', ale i tak wszystko wyszło idealnie.
   
        Leon
Po rozmowie z Violettą wiedziałem, że z nami koniec, ona chyba nie...Napisałem więc do niej ,,to koniec''. Nie wiedziałem co tam się stało (na tym spotkaniu). Przecież Violetta nie zrobiłaby nic złego z tym typem, bo jest....była ze mną.  I co teraz??? Czy tak właśnie skończę? Bez dziewczyny, bez miłości mojego życia? Przecież ona mnie wystawiła dla...NIEGO...Rzygać mi się chce :( 

     Idąc do studia zauważyłem stoisko z kwiatami...Zatrzymałem się przy nim, ale zaraz odszedłem, bo wiedziałem, że nie mam już komu kupować kwiatów. Żal mi ściskał serce, w pewnym momencie zacząłem żałować, że z nią zerwałem i nie wysłuchałem jej wyjaśnień.
   Przy studio spotkałem Maxiego .
-Siema Leon! Jak tam z Violettą ci się układa?-Spytał i przybił mi piątkę.
-Nie jestem już z Violetta...Ale to nie ważne. Lepiej opowiadaj co tam u ciebie.
-Stary nie chcę się wtrącać, ale ją ranisz...Ona jest początkująca w tych sprawach. Pamiętasz jeszcze tamten rok szkolny? Nie wiedziała kogo wybrać...Jeszcze nie wiedziała kogo kocha, bo nie wiedziała co to jest miłość. Bawisz się nią stary.-Kiedy to powiedział w brzuchu mi coś wywracało fikołki.
-Przecież wiesz, że tak nie jest...Wystawiła mnie..Naszą randkę żeby się spotkać z Thomasem.
-Thomas wrócił ??!! Nic dziwnego! Przecież byli ze sobą, a nie widzieli się od 3 miesięcy....

    Wtedy coś zrozumiałem...Postanowiłem to wyjaśnić. Wróciłem do stoiska z kwiatami i kupiłem bukiet różowych róż.
Postanowiłem dać te kwiaty Violetcie.


   Koniec rozdziału 1 :D
Jeszcze dzisiaj będzie 2 :)
Dopiero zaczynam :)

Prolog

Leon
Była godzina 9:00 wieczorem,  spacerowałem po parku i czekałem na pewną osobę. Czekałem, chodziłem, myślałem....Po 50 minutach nadal nikogo nie było, więc po prostu zawróciłem do domu.
Idąc trzymałem telefon w ręku i co jakiś czas zerkałem na niego myśląc, że dostane sms lub ta osoba do mnie zadzwoni. Niestety...Byłem już w domu, ale nikt mnie nie powiadomił telefonem. Z nadzieją, że jutro wszystko się wyjaśni usnąłem......
   W nocy obudził mnie cichy dźwięk mojego telefonu, który znajdował się na dole. Wstałem powoli nie bojąc się, że kogoś obudzę, ponieważ nikogo nie było w domu. Kiedy schodziłem po schodach to dźwięk stopniowo wzrastał. Wziąłem telefon do ręki i przez zamglone oczy odczytałem sms.
      Od : Violetta
Leon! Przepraszam cię! Zadzwoń do mnie kiedy tylko będziesz mógł, proszę ... <3

    Tak to Violetta miała wtedy przyjść do parku na 9:00 wieczorem. Wystawiła mnie. Przez jakiś czas nie wiedziałem co robić. Zdecydowałem się jednak i zadzwoniłem.

Violetta
Byłam w studio on beat, śpiewałam, tańczyłam, komponowałam....Czekałam na telefon od Leona.
Nagle usłyszałam piosenkę Pink - Just Give Me A Reason. To dzwonek mojego telefonu.
Dzwonił Leon.

-Violetta...Cz............-Przerwałam mu żeby mu wszystko wytłumaczyć.
-Leon to nie jest tak....Thomas wrócił, musiałam się z nim spotkać i wyjaśnić pewne...no..sprawy.-powiedziałam niechętnie. Bałam się, że źle mnie zrozumie.
-Pa Violetta - Rozłączył się