Idę sobie i myślę...Violetta góruje. Co mam zrobić? Ona nie może być lepsza ode mnie!
Mam wiele pomysłów jak to zwykle ja...
Diego-to mój główny szczegół. W tej chwili jest on w sali do tańca. Pomyślałam, że pójdę do niego i powiem mu co ma robić.
w sali do tańca
-Nie Diego tak nie może być! Dlaczego Violetta jeszcze jest w studio??
-Ludmila dlaczego to przychodzisz? Możesz....-Musiałam mu przerwać
-Nie Diego! Nie sprawdzasz się! To ja jestem twoją szefową! Jeśli Violetta nie odejdzie ze studia do jutra to zdradze wszystkim, że cię wynajęłam!
-Ludmila straciłaś resztkę swojego rozumu? Jak powiesz? A nie przemyślałaś tego, że jak to wszystkim powiesz to wyrzucą cię ze ...
-Nie obchodzi mnie to! Jestem gwiazdą! Wyjadę do Europy i będę ....-Przerwał mi.
-Najlepsza tak, tak wiem...Ale co mam zrobić żeby ona odeszła do jutra?
-Pomyśl! Za co ci płacę?
-Nie płacisz mi!
-Bo jesteś do niczego!
-Bo jesteś do niczego!
Wyszłam. Nie wiedziałam co robić..Jest wiele sposobów żeby odeszła ze studia. Diego jest mądry, poradzi sobie.
Diego
Jak ona mogła? Co ja mam teraz zrobić? Muszę wymyślić coś co będzie dobrym powodem dla Violetty do odejścia ze studia. Najlepszym powodem jest Leon.
Widziałem, że właśnie wchodzi do studia z bukietem róż w ręku. Pewnie dla Violetty.
Violetta stała koło gabinetu nauczycielskiego. Leon do niej podszedł. Niestety byłem za daleko więc schowałem się za ścianą i już byłem blisko nich.
-Violetta! To nie tak ja...-Powiedział Leon.
-Leon, nie chcę żebyś mnie ranił.
-Właśnie zdałem sobie z tego sprawę.
-Ale to już bez różnicy.
Nagle doszedł pewien chłopak do tej rozmowy, średniego wzrostu w czarnych włosach. Objął w talii Violettę .
-Ja pocałowałam Thomasa.
-Witaj Leon. Znowu się widzimy.-Powiedział Chłopak o imieniu Thomas. Po czym ku mojemu zdziwieniu pocałował Violette w policzek.
I tak sobie myślałem...Czy ten chłopak zepsuje mój plan, czy raczej go naprawi?? Zdecydowanie to drugie.
-Violetta....Ty go pocałowałaś jak jeszcze byłaś ze mną. To ty ranisz mnie, a nie ja ciebie.
-Cóż teraz to już jest chyba bez różnicy.- Wtrąciłem się.
-Diego?-Powiedzieli Violetta i Leon.
- Tak ja. Violetta jeszcze kilka dni temu byłaś ze mną. Ojjj...Przecież mieliśmy tego nie mówić Leonowi sorry. -Odszedłem z ironicznym uśmiechem, ale tym razem się nie chowałem.
Leon
Sam już nie wiedziałem co mam robić. Moje zaszklone oczy patrzyły się już w każdą stronę żeby tylko nie wyleciała ani jedna łza. Wyciągnąłem rękę zza siebie.
-O matko!-Powiedziała Viola zginając brwi.-Ty jesteś idiotą! Najpierw robisz mi sceny, później ze mną zrywasz przez sms-a a teraz przychodzisz i dajesz mi kwiaty?
-Chciałem dać kwiaty.-Rzuciłem bukiet na ziemię i wybiegłem z sali. Po drodze spotkałem moją przyjaciółkę z pracy.
-Cześć Lara.-Przytuliłem ją
Koniec. :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz