Byłem bardzo szczęśliwy, że wróciłem i spotkałem się z Violettą. Nasze spotkanie wyglądało mniej więcej tak:
Pierwszy dzień w Argentynie od 3 miesięcy był dniem pełnym rozkoszy. Pomyślałem, że powinienem się spotkać z Violettą. Nadal miałem jej numer. Od razu wziąłem telefon do ręki i do niej zadzwoniłem.
-Violetta?-Powiedziałem
-Thomas?? Ja...nie wiem co powiedzieć...-kiedy usłyszałem jej głos od razu na mojej twarzy pojawiła się widoczna rozchłania szczęścia.
-Violetta ja...wróciłem! Spotkajmy się dzisiał o 9:00 wieczorem.
-Ale ja wtedy jeste....-Musiałem jej przerwać....
-Nie mogę rozmawiać...Spotkajmy się na placu koło studia.
Wtedy się rozłączyłem. Ruszyłem do babci domu w którym jeszcze 3 miesiące temu mieszkałem.
W domu się rozpakowałem i zjadłem obiad. Wziąłem pieniądze i ruszyłem do studia 21.
Idąc myślałem nad tym co mam jej powiedzieć...co zrobić żeby do mnie wróciła...
Nie zdążyłem niczego wymyślić, bo już ją zauważyłem, a ona zauważyła mnie....
Zaczęła biec....A wtedy...to spotkanie przypominało inne nasze spotkanie 3 miesiące wcześniej...Ona się potknęła i....
-Thomas ja...Nie wiem co powiedzieć, ale ja jestem z Leonem...
-Csiii....-uciszyłem ją- Pomyśl sobie, że jesteś na wielkiej łące otoczonej kwiatami i ładnym słonecznym zapachem. Pomyśl sobie, że ja też jestem na tej łące....I wyobraź sobie jeszcze jedną rzecz....Nie! Poczekaj....Niczego już sobie nie wyobrażaj...Wcale nie musisz.-I wtedy zrobiliśmy to z własnej woli, nie pod presją, nie dlatego, że była to jakaś szansa i, że było to impulsywne... Pocałowaliśmy się, ten pocałunek bym wyjątkowy, nie ruszaliśmy się z miejsca. Ona na moich kolanach i w moich ramionach, a jej usta w moich....
I takie to było spotkanie...Po pocałunkach odeszła pod wymówką ,,tata na mnie czeka'', ale i tak wszystko wyszło idealnie.
Leon
Po rozmowie z Violettą wiedziałem, że z nami koniec, ona chyba nie...Napisałem więc do niej ,,to koniec''. Nie wiedziałem co tam się stało (na tym spotkaniu). Przecież Violetta nie zrobiłaby nic złego z tym typem, bo jest....była ze mną. I co teraz??? Czy tak właśnie skończę? Bez dziewczyny, bez miłości mojego życia? Przecież ona mnie wystawiła dla...NIEGO...Rzygać mi się chce :(
Idąc do studia zauważyłem stoisko z kwiatami...Zatrzymałem się przy nim, ale zaraz odszedłem, bo wiedziałem, że nie mam już komu kupować kwiatów. Żal mi ściskał serce, w pewnym momencie zacząłem żałować, że z nią zerwałem i nie wysłuchałem jej wyjaśnień.
Przy studio spotkałem Maxiego .
-Siema Leon! Jak tam z Violettą ci się układa?-Spytał i przybił mi piątkę.
-Nie jestem już z Violetta...Ale to nie ważne. Lepiej opowiadaj co tam u ciebie.
-Stary nie chcę się wtrącać, ale ją ranisz...Ona jest początkująca w tych sprawach. Pamiętasz jeszcze tamten rok szkolny? Nie wiedziała kogo wybrać...Jeszcze nie wiedziała kogo kocha, bo nie wiedziała co to jest miłość. Bawisz się nią stary.-Kiedy to powiedział w brzuchu mi coś wywracało fikołki.
-Przecież wiesz, że tak nie jest...Wystawiła mnie..Naszą randkę żeby się spotkać z Thomasem.
-Thomas wrócił ??!! Nic dziwnego! Przecież byli ze sobą, a nie widzieli się od 3 miesięcy....
Wtedy coś zrozumiałem...Postanowiłem to wyjaśnić. Wróciłem do stoiska z kwiatami i kupiłem bukiet różowych róż.
Postanowiłem dać te kwiaty Violetcie.Koniec rozdziału 1 :D
Jeszcze dzisiaj będzie 2 :)
Dopiero zaczynam :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz