sobota, 8 marca 2014

Rozdział 3

Lara
Przez ostatnie dni nie było mnie w pracy. Byłam chora. Dobrze mi w pracy tylko ten Leon, chłopak z którym pracuję jest nieznośny. A teraz jeszcze mnie przytulił! Fujjjj....
-Odsuń się- odepchnęłam go.
-Lara jak dobrze, że cię widzę!-Wziął mnie za rękę i ciągnął za sobą.
-Gdzie idziemy?-Spytałam
-Na tor!
   Szliśmy tak 20 minut aż w końcu doszliśmy.
-Daj kluczyki od motoru.
-Najpierw mnie puść. - Powiedziałam, a on mnie puścił. Dałam mu kluczyki po czym wsiadł na motor.
Próbował go odpalić, ale nic z tego. Silnik warczał, a motor dziwnie się trząsł.
-Łamaga z ciebie Leon. Do czego się nie dotkniesz to....-Przerwał mi cham jeden.
-Niczego nie zepsułem, przecież nawet nie ruszyłem. Naprawię.
-Ja to zrobię.-Wzięłam narzędzia i zaczęłam działać.
-Wiesz jak się tak na ciebie patrzę to ...-tym razem sam przerwał
- Nie jazgocz baranie. Przeszkadzasz mi.
-Lara?-Spytał, a ja się odwróciłam do niego z pytającą miną. Myślałam, że zada mi pytanie dotyczące motoru lub wypłaty, albo będzie coś gadał na temat tej swojej Violetty. Ale on....Zrobił coś innego. A po tym co zrobił? Uciekł...Muszę przyznać, że ten pocałunek nawet mi się podobał. Cóż musiałam naprawić motor, ale byłam oszołomiona po tym wszystkim....Kiedy nikt nie patrzył, po prostu uciekłam.

Leon
I po co mi to było...Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem..Przecież nic do niej nie czuję. Nawet nie mogę się na tym skupić, ale myślę, że zrobiłem to bo Violetta pocałowała Thomasa...to był taki zazdrosny impuls. Chciałem zapomnieć.
    Po ucieczce pobiegłem do domu z płaczem. Wiem, jestem chłopakiem, dorosłym chłopakiem który płacze. Ale to wszystko mnie przerasta. Miałem miłość swojego życia. Niby taka mała rzecz zepsuła nasz związek. Zależy jak na tą rzecz spojrzeć, bo dziewczyna, w której kocham się na zabój pocałowała innego chłopaka. Czy ja byłem zły? Może faktycznie ją raniłem. Maxi mówił, że ona jest początkująca w tych sprawach. Miał rację. Jeszcze mnie bezczelnie wyśmiała. Ludmila miała rację? Czy ona jest podła?
I co miał na myśli Diego mówiąc ,,Byłaś ze mną'' i ,,mieliśmy nie mówić Leonowi''? Czy to był żart, żebym był przygnębiony, czy....Już sam nie wiem co myśleć.
     Szedłem do domu i zobaczyłem Diego. Dziwnie się czułem jak do mnie doszedł.
-Jak się czujesz?-Spytał
-Czemu się pytasz? I co miałeś na myśli mówiąc tamte słowa?
-Pytam się bo wiem jak możesz się czuć....Violetta powiedziała, że zerwie z tobą i zostanie ze mną. Kto to był tamten chłopak?
-A ja ją kocham.....Yy...To był Thomas. Jak miała wybierać między tobą a mną...To w tamtym roku szkolnym wybierała między mną...
-A nim?-Potaknąłem.
-Muszę iść.
-Śpiewaj...
-Co?
-To zawsze pomaga Leon.-Powiedział i odszedł. Zastanawiałem się chwilę  o co mu chodziło i po tej chwili się domyśliłem. Chodziło mu o śpiewanie. Po prostu, nic więcej to nie było trudne do zgadnięcia.
    Ruszyłem do garażu po gitarę. Usiadłem na murku przed domem i zacząłem grać ,,Cuando me voy''.



Faktycznie poczułem się lepiej. W trakcie piosenki podeszła Camila.
-Wiesz co ? Violetta cierpi.-Powiedziała kiedy już przestałem grać.
-Przecież to ona całowała się z Thomasem i na dodatek chodziła z Diego kiedy z nią byłem.
-Całowała się z Thomasem? Kiedy?
-Wczoraj.
-Thomas przyjechał?-Spytała, a ja potaknąłem.-Przecież ona nie mogła się z nim całować. Ona taka nie jest.
-Sama mi to powiedziała. On ją nawet przy mnie pocałował.
-O matko, nie wiedziałam.-Usiadła koło mnie.-Przepraszam.A o co chodziło z Diego?
-Nie przepraszaj nie masz za co. Diego powiedział, że chodził z nią kiedy  chodziła ze mną. Nie chcę mi się o tym rozmawiać. Przepraszam muszę iść.

Camila
   Kiedyś nie przepadałam za Leonem. Był taki jak Ludmila. Ale kiedy zakochał  się w Violetcie zmienił się o 180 stopni. Dlatego wiem, że on naprawdę kocha Violettę. Szkoda, że nawzajem się krzywdzą.
chciałabym im jakoś pomóc, ale ja nic nie zrobię. Nie mogę. To nie moja sprawa.
    Idąc do domu Violetty spotkałam.....


Przerwałam na takim momencie. Jak jeszcze zdążę to następny wyjdzie dzisiaj :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz